Macki giganta w amerykańskich gniazdkach ?

O tym, że Google jest potęgą internetową nie muszę zapewne nikogo przekonywać. Od roku 96 kiedy to dwóch studentów Uniwersytetu Stanford Larry Page i Sergey Brin rozpoczeli swoje pracę nad projektem „BackRub” założona w dwa lata później firma „Google” zrewolucjonizowała internet. Aktualnie 15 lat później jest to potężna już korporacja zatrudniająca 20 000 pracowników i wykazująca przychody na poziomie 10 miliardów oraz zysk 3 miliardów dolarów rocznie. Lecz to tylko początek, założyciele firmy mówią o dalekosiężnych planach w których wachlarzu znajdziemy rzeczy tak nieprawdopodobne jak sztuczna inteligencja czy rozpoczęte już pracę nad 1 Gbs siecią. Tytułowy gigant dotychczas nie publikował informacji o tym jak potężne jest jego zapotrzebowanie energetyczne. Pierwszy raz w tym roku ukazał się raport według którego w roku 2009 Google zużyło 2,26 miliarda kilowatogodzin (odpowiada to zapotrzebowaniu małego miasta).

Tak duże zużycie energii pochłaniało ogromne nakłady finansowe, oraz rozwścieczało kręgi ekologów. Google kierujące się zasadami CSR musiała zadbać o redukcję emisji CO2 i zainteresowała się energią odnawialną. W roku 2006 na dachu jednego ze swoich biurowców korporacja zamontowała panele słoneczne dostarczające googleplex 30% zużywanej energii. Utrzymując obrany kurs rok później wychodzi z inicjatywą Renewable Energy Cheaper than Coal rozwijając badania nad pozyskiwaniem zielonej energii. Przełomowy krok miał miejsce w roku 2009 kiedy firma wystąpiła z wnioskiem do FERC o zezwolenie na handel energią. 18 lipca 2010 r. wniosek został zaakceptowany i do życia powołana została spółka GoogleEnergy. Na rynku zawrzało, chodź według spółki ma ona jedynie zmniejszyć koszty manipulacyjne pozyskiwania energii a do obrotu dla klientów indywidualnych dopuszczać tylko nadwyżki. Ciężko jest uwierzyć w fakt, iż Google nie interesuje się handlem energią patrząc na gigantyczne inwestycję w największe na świecie projekty związane z energią odnawialną.

Koncern z Mountain View podpisał już umowę z NextEra Energy, która to firma ma zaopatrywać go w energię pozyskiwaną z dwóch farm wiatrowych(wartość kontraktu 38,8 mln USD). Kolejną inwestycją giganta jest BrightSource i jej projekt ISEGS. Największa na świecie farma solarna, powstająca na kalifornijskiej Pustyni Mojave zostanie ukończona prawdopodobnie w 2013 roku, będzie mogła dostarczyć mocy rzędu 392 MW. Aktualnie w projekt solarny korporacja zainwestowała już 250 mln USD co czyni ją większościowym udziałowcem w spółce. Projekt Atlantic Wind Connection warty 5 mld dolarów cieszy się równie dużym zainteresowaniem internetowego potentata sieć turbin rozciągająca się wzdłuż wschodniego wybrzeża USA ma w 2021 roku mieć większą moc niż polska elektrownia w Bełchatowie.

Pomimo tak wielu milionowych inwestycji greenpeace krytykuje Google które w rankingu Cool IT Leaderboard zostało wyprzedzone przez Ericssona czy Cisco. Warto też zauważyć, że poza oszczędnościami i ograniczaniu emisji CO2 inwestycje te zapewniają koncernowi wielomilionowe dotacje rządowe. Biorąc pod uwagę rosnące koszty energii pozyskiwanej ze złóż naturalnych oraz ograniczone i dramatycznie malejące zasoby, wybór energii odnawialnej wydaje się jedynym możliwy. A dochody z handlu nadwyżkami będą tym większe im droższa będzie stara technologia, co za tym idzie im większe będzie zapotrzebowanie na energię alternatywną . Kwestią czasu jest wejście GE do amerykańskich domów.

Podziel się...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0Pin on Pinterest0Share on Reddit0Email this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *